| Maksymalny wymiar kary za tragedię na Trasie Łazienkowskiej. Łukasz Żak skazany na 20 lat więzienia

Maksymalny wymiar kary za tragedię na Trasie Łazienkowskiej. Łukasz Żak skazany na 20 lat więzienia

Źródło zdjęć: © PAP | Piotr Nowak
Źródło zdjęć: © PAP | Piotr Nowak

Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście wydał wyrok w sprawie głośnego wypadku, do którego doszło we wrześniu 2024 roku. Łukasz Żak, który pod wpływem alkoholu doprowadził do śmierci 37-latka i ciężko ranił cztery inne osoby, spędzi w więzieniu 20 lat. To najwyższy możliwy wymiar kary, o jaki wnioskowała prokuratura.

Sąd bezlitosny dla sprawcy tragedii

Sędzia Maciej Mitera, ogłaszając wyrok, nie pozostawił suchej nitki na zachowaniu 29-latka. Sąd uznał go za winnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym pod wpływem alkoholu, ucieczki z miejsca zdarzenia, nieudzielenia pomocy poszkodowanym oraz złamania wcześniejszego zakazu prowadzenia pojazdów.

Poza karą łączną 20 lat pozbawienia wolności, wobec Łukasza Żaka orzeczono:

  • Dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

  • Nawiązkę w wysokości po 300 tysięcy złotych zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonych.

  • Możliwość ubiegania się o przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu 15 lat kary.

„Naruszenie reguł ruchu drogowego było w przypadku Łukasza Żaka umyślne. (…) Co trzeba mieć w głowie, aby rozpędzić tam samochód do ponad 200 km/h? Przecież to mały czołg. To groziło katastrofą. Na tę karę pracował pan cały proces. Obserwowałem pana – interesowało pana wszystko, tylko nie skrucha” – mówił w mocnym uzasadnieniu sędzia Mitera.

Skazany wysłuchał wyroku w milczeniu, z pochyloną głową. Decyzja sądu nie jest prawomocna, a stronom przysługuje prawo do apelacji. Sąd podjął również decyzję o przedłużeniu tymczasowego aresztowania dla Żaka do września 2026 roku.

Chronologia dramatu: Prędkość, alkohol i ucieczka

Do tragicznego zdarzenia doszło we wrześniu 2024 roku na warszawskiej Trasie Łazienkowskiej. Łukasz Żak, kierując Volkswagenem Arteonem, gnał z prędkością aż 226 km/h, mając w organizmie ponad promil alkoholu. Sterowany przez niego pojazd z impetem uderzył w prawidłowo jadącego Forda Focusa.

W wyniku wypadku śmierć na miejscu poniósł 37-letni kierowca Forda. Jego żona oraz dzieci doznały ciężkich obrażeń ciała. W stanie krytycznym do szpitala trafiła również pasażerka Arteona – ówczesna partnerka Żaka.

Jak ustalili śledczy, oskarżony nie tylko nie udzielił pomocy konającym i rannym osobom, ale wręcz nakazał swoim współpasażerom zignorowanie ofiar. Sam uciekł z kraju do Niemiec, gdzie niedługo później został zatrzymany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA).

Skandaliczne zachowanie na sali sądowej

Proces Żaka wzbudzał ogromne emocje publiczne, m.in. ze względu na postawę samego oskarżonego oraz jego kolegów, którzy odpowiadali przed sądem za nieudzielenie pomocy i utrudnianie śledztwa. Mężczyźni w trakcie rozpraw zachowywali się skandalicznie – krzyczeli, żartowali i jawnie lekceważyli powagę sądu.

Choć w mowie końcowej Łukasz Żak zdecydował się na przeprosiny wobec wdowy po zmarłym 37-latku, kobieta zdecydowanie je odrzuciła. W emocjonalnym wystąpieniu podkreśliła, że sprawca i jego towarzysze przez cały czas trwania procesu „traktowali ludzką tragedię jak zabawę”.

DODANE PRZEZ:
Dodaj wydarzenie!
Kawałek na dziś